Jak poskromić wydatki?

Oszczędzanie

   Czy temat wydaje Ci się znajomy? Zastanawiasz się jak to robisz, że chwilę po wypłacie na koncie pojawia się kwota przyprawiająca o palpitacje serca? Otóż, zapewne popełniasz podstawowe, proste błędy, których wyeliminowanie, przy pomocy odrobiny dyscypliny, da Ci więcej spokoju i komfortu. Zatem zaczyny….

  1. Kredyty – oczywiście mało kto ich nie posiada i nie chodzi o to by ich nie mieć w ogóle, ale czy naprawdę potrzebujesz tego ekspresu do kawy na raty? Problem polega na tym, że posiadamy ich zazwyczaj za dużo, karty kredytowe (bo Pani w banku była taka miła, no i ta „czarna godzina” ), pożyczka gotówkowa, kredyt hipoteczny, kilka sprzętów domowych na raty, debet na koncie. I w ten sposób powstaje niezła sumka, która znika w mgnieniu oka z naszego konta. Karty kredytowe są bardzo drogie, nawet jeśli jej nie używasz płacisz….płacisz żeby zabezpieczyć swoją, wspomnianą „czarną godzinę”, która często oznacza zakup czegoś, co w ogóle nie jest potrzebne, ale mamy ogromną potrzebę posiadania nowej rzeczy. Na „czarną godzinę” się oszczędza, a nie opłaca trzy karty kredytowe. Zakup na raty, oczywiście kuszące, bo raty zero procent…niech więc dotrze do Ciebie, że nic nie ma za darmo i jeśli ktoś pożycza pieniądze to nie robi tego charytatywnie, żebyś mógł cieszyć się nową PS4. Kupując w taki sposób łatwo wpaść w pułapkę, ogólna kwota rat jest bardzo wysoka i niewiele zostaje na bieżącą konsumpcję. Jeśli posiadasz karty, pożyczki czy inne kredyty gotówkowe, poświęć dzień wolnego, nie na zakupy, a wizytę w banku, dowiedz się czy możesz skorzystać z kredytu konsolidacyjnego, który spłaci Twoje zobowiązania i będziesz miał do spłaty tylko jedną ratę. Jeżeli nie posiadasz dużej ilości zobowiązań, spłać je jak najszybciej, każdą nadwyżkę pieniędzy przeznacz na spłatę, jeśli nie ma szans na nadwyżki, pomyśl czy masz jakieś talenty czy inne

możliwości, które pomogą Ci zorganizować dodatkową gotówkę.

 

  1. Oszczędzanie – od tego powinna się zacząć przygoda z wydawaniem, każdego miesiąca. Z każdej wypłaty, powinieneś ulokować 10% np. na koncie oszczędnościowym. To właśnie powinny być oszczędności na prawdziwą „czarną godzinę”. Nie mów, że to nie możliwe i że nie masz, bo w kolejnych punktach udowodnię Ci, że masz środki na odkładanie.

 

  1. Zakupy bez dziecka – staraj się nie zabierać dziecka na zakupy, niestety to właśnie maluchy mocno nadwyrężają nasz budżet. Ciężko odmówić dziesiątego batona (pozostałe dziewięć leży w domu), bo kosztuje przecież tylko 2 zł, ale takie 2 zł, 5 zł, 15zł, które wydają się być niewielką kwotą w skali miesiąca generuje spore sumy. Nie zabierając dziecka unikniesz spojrzenia oczami błagającego kota. Jeżeli nie masz takiej możliwości, naucz się odmawiać. To naprawdę nic złego, że odmawiasz dziecku kolejnego zakupu, a przede wszystkim od najmłodszych lat uczysz je racjonalnego wydawania pieniędzy. Ważne jest też, żebyś pozbył się swojego „wewnętrznego dziecka”, czyli kupię bo jest promocja (jakże mylne skojarzenie z obniżką ceny, bo promocja to nic innego jak promowanie produktu, a nie obniżenie jego ceny), kupię bo mi się przyda, kupię bo schudnę, kupię bo przytyję. A prawda jest taka, że nigdy Ci się nie przyda, póki nie potrzebujesz, od patrzenia na mniejsze spodnie nie schudniesz i nie każda przecena czy wyprzedaż, faktycznie nią jest. Często przedmioty sprzedawane są za tę samą cenę, a nawet wyższą od poprzedniej.

 

  1. Planowane zakupy – najlepiej robić zakupy raz w tygodniu, wcześniej planując, dania na cały kolejny tydzień i co za tym idzie listę zakupów. Oczywiście zdarzy się, że coś dokupimy w tygodniu, ale nie będzie to wydawanie dużych kwot w osiedlowych sklepikach. Nie kupujemy na zapas, kupujemy tylko tyle ile jesteśmy w stanie zjeść. Zawsze lepiej jest dokupić niż wyrzucić zepsute jedzenie. A w tym jesteśmy mistrzami, bo biedna Polska, na tle innych, dobrze rozwiniętych gospodarczo i bogatszych państw, zajmuje czołowe pozycje w rankingach marnowania jedzenia i niestety nie ma się czym chwalić. Zabieraj także rachunki za swoje zakupy, ponieważ w ten sposób, łatwo sprawdzisz ile wydajesz i na co wydajesz oraz jakie zakupy były zupełnie zbędne w danym miesiącu.

 

  1. Rozpisuj swój budżet domowy – nie ważne w jaki sposób, możesz do tego użyć dedykowanych programów, możesz zwyklej kartki. Ważne jest, żeby to robić. Każdy wydatek powinien być ujęty w takim podsumowaniu, począwszy od opłat za mieszkanie i kończąc na chusteczkach higienicznych. Licz, sumuj, dodawaj, odejmuj….nie wychodź na minus!

 

  1. Ogranicz używki – palisz? Postaraj się rzucić, nie dość, że papierosy to ogromny wydatek, to niszczą Twoje zdrowie. Alkohol również jest pochłaniaczem pieniędzy, zwłaszcza dla smakoszy weekendowych, którzy łączą picie z wyjściem na imprezy.

 

  1. Telefon oraz internet – duża ilość osób od wielu lat korzysta z usług jednego operatora, niestety z prostej przyczyny marketingowej, zapewne płacą więcej, niż mogliby u innego operatora. Ponieważ pozyskać nowego klienta jest ciężko, firmy dwoją i się troją by jak najbardziej uatrakcyjnić swoje oferty dla nowych klientów, niestety najczęściej nie wprowadzają korzystnych zmian dla klientów obecnych i okazuje się, że Ci mogliby za te same usługi płacić o połowę mniej u innego operatora, lub za tą samą opłatę dostać jeszcze raz tyle darmowych minut lub dużo większy limit internetu, niż mają obecnie. Sprawdź więc ile płacisz i ile możesz płacić zmieniając usługodawcę.

 

  1. Oszczędzaj media – stara jak świat zasada o której często zapominamy, czyli to co wpajają od podstawówki. Nie lej bezmyślnie wody, wyłączaj światło i telewizor. Wychodząc z domu, wyjeżdżając gdzieś czy po prostu na noc, wyłącz telewizor z kontaktu. Mała czerwona dioda naszego telewizora, DVD, dekodera lub innego urządzenia, czerpie bardzo dużo prądu.

 

  1. Gotuj, nie zamawiaj – nie dość, że gotowanie to ogromna frajda, to dodatkowo wiesz co jesz. Zamawiając często gotowe dania, wydajesz na nie duże kwoty. Do pracy zabierz przygotowane przez siebie śniadanie, bo jedzenie w barze, lub kupowanie go w drodze to kolejny wydatek. Każda kawa na stacji, bułka, hod – dog i inne smakołyki generują duże koszty, a sprawdzisz to zbierając rachunki za wszystkie takie zakupy.

 

Powyższe zasady nie są tak trudne jak spacer po linie bez zabezpieczenia, więc przy odrobinie wysiłku i mobilizacji, bez problemu wprowadzisz je w życie. Zatem wysil się, bo na pewno przyniesie Ci to wymierne korzyści. Wprowadzaj także swoje zasady, bo kto lepiej, jak nie Ty sam….wie na co wydajesz swoje ciężko zarobione pieniądze.

 

Arleta Pawlicka